Zadzwoń po kredyt 71 358 22 15 | Obsługa umowy: 71 731 95 00
01.03.2026, aktualizacja 08.01.2026
Nowa fala inwestycyjnych oszustw. Wystarczy jedno zdanie: powiedz, że to na remont
„Nie mów bankowi, że chcesz inwestować - powiedz, że to na remont, wtedy szybciej dostaniesz kredyt.” To zdanie usłyszało w ostatnich miesiącach coraz więcej Polaków. Na pierwszy rzut oka brzmi niewinnie - ot, rada „życzliwego doradcy”, który obiecuje szybki zysk. W praktyce to jeden z najczęstszych sygnałów, że właśnie zaczyna się scenariusz oszustwa inwestycyjnego.
Wystarczy jeden kredyt, jeden przelew i jeden telefon od „konsultanta”, by ktoś stracił wszystkie oszczędności – i został z długiem, który będzie spłacał przez lata.
Jak wygląda ten mechanizm krok po kroku
Nie trzeba znać konkretnej historii, by zobaczyć, jak działa schemat. W każdym przypadku jest podobnie:
• Reklama - najczęściej zaczyna się przez reklamy rzekomych okazji inwestycyjnych w mediach społecznościowych. W reklamach wykorzystywane są wizerunki znanych osób, żeby uwiarygodnić polecany produkt
• Kontakt - po kliknięciu w reklamę pojawia się okno zachęcające do zostawienia swoich danych. Następnie oddzwania oszust, który przedstawia się jako doradca lub analityk.
• Zaufanie - przekonuje, że inwestycja jest bezpieczna, pokazuje wykresy, czasem nawet przesyła małe „zyski” na konto klienta, by udowodnić, że system działa.
• Kredyt jako „dźwignia inwestycyjna” - radzi, by wziąć kredyt: „To się szybko zwróci, a jak powiesz w banku, że to inwestycja, to nie dostaniesz zgody, więc powiedz, że na remont.”
• Pierwszy przelew - klient wykonuje przelew, często na konto zagraniczne lub fikcyjną platformę „inwestycyjną”, która wygląda profesjonalnie.
• Presja - po pierwszym przelewie pojawia się propozycja zwiększenia wkładu, bo „teraz jest najlepszy moment”.
• Zniknięcie - przy próbie wypłaty zysku kontakt się urywa. Konto inwestycyjne nagle przestaje działać, środki znikają.
Dlaczego ten scenariusz jest tak skuteczny
Bo żeruje na trzech emocjach: chęci zarobku, zaufaniu do autorytetu i presji czasu. Oszust nie mówi: „zrób coś nielegalnego”, tylko „przyspieszmy procedurę, to tylko formalność”. Klientowi wydaje się, że działa racjonalnie.
- To bardzo sprytny mechanizm - mówi Róża Gieniec-Czuba, Kierowniczka Zespołu Przeciwdziałania Wyłudzeniom Kredytowym z Departamentu Zarządzania Ryzykiem Kredytów Detalicznych - Wystarczy drobna rada, pozornie logiczna: powiedz bankowi, że to na remont. W tym momencie ofiara staje się częścią oszustwa, nie zdając sobie sprawy, że przestępcy wykorzystali ją do legalizacji całej operacji.
Jak się przed tym bronić – trzy proste zasady
1. Nigdy nie ukrywaj prawdziwego celu kredytu. Jeśli ktoś cię instruuje, co masz powiedzieć w banku – to natychmiastowy sygnał alarmowy.
2. Nie ufaj szybkim zyskom i drobnym przelewom. Kilkadziesiąt złotych, które „wraca” na twoje konto, nie oznacza, że inwestycja działa. To część manipulacji.
3. Zatrzymaj się, zanim klikniesz. Zrób przerwę. Skonsultuj sprawę z kimś zaufanym, sprawdź nazwę firmy w rejestrach KNF lub UOKiK. Prawdziwe inwestycje nigdy nie wymagają pośpiechu ani kredytu „pod przykrywką”.
Oszustwa inwestycyjne stają się coraz bardziej wyrafinowane. Oszuści coraz rzadziej atakują przez spam. Dziś podszywają się pod znane osoby, doradców, influencerów, a nawet fikcyjnych ekspertów finansowych w fałszywych filmach i nagraniach (metoda Deepfake).
- Zawsze powtarzam: jeśli ktoś mówi ci, że możesz zarobić szybko i bez ryzyka, i jeszcze radzi, jak oszukać bank – to on właśnie próbuje oszukać Ciebie – podkreśla Róża Gieniec-Czuba.